• ostatnia aktualizacja: 27-03-2021
[edit 21.12.2020: uaktualniono informacje o patronatach medialnych]

14 grudnia br. premierę miała długo wyczekiwana książka - album "Nowy Port i Westerplatte na dawnej pocztówce" wydany przez Gdański Kantor Wydawniczy oraz Wydawnictwo REGION Jarosław Ellwarta. Patronat medialny nad publikacją objął portal Gdańsk Strefa Prestiżu (na ostatniej stronie okładki omyłkowo umieszczono logo portalu Trojmiasto.pl, choć nie był on patronem medialnym wydarzenia...). 
 
Po dwukrotnej lekturze pozwalam sobie podzielić się z Państwem moimi uwagami. 
 
Na początek garść podstawowych informacji. Książka jest kolejną odsłoną cyklu albumów prezentujących historyczne (wydane do 1945 r.) pocztówki - zawsze powiększone, z rozszerzonymi podpisami i wyselekcjonowane w ten sposób, by przedstawiać konkretną przestrzeń (dzielnicę / krainę historyczną). Formuła tych albumów została zapoczątkowana wydawnictwem "Wrzeszcz na dawnej pocztówce. Spacer pierwszy" autorstwa Jarosława Wasielewskiego i niżej podpisanego (2014) i kontynuowana w kolejnych: "Jelitkowo na dawnej pocztówce" Waldemara Nocnego (2014), "Żuławy Gdańskie na dawnej pocztówce" Dariusza Piaska (2018) oraz "Wrzeszcz na dawnej pocztówce. Spacer drugi" Jarosława Wasielewskiego i niżej podpisanego (2019). Album "Nowy Port i Westerplatte..." jest więc w sumie piątą odsłoną cyklu, który cieszy się pozytywnym odbiorem wśród Czytelników. Kolejne co najmniej dwie pozycje są obecnie w przygotowaniu.

Podobnie, jak w poprzednich przypadkach, wydawca zdecydował się na twardą oprawę oraz dobrej jakości druk i papier. Na wyklejce zaprezentowano szczegółowy i kolorowy plan (w tym wypadku Gdańska z 1933 r.), na którym umieszczono oznaczenia z numerami zreprodukowanych widokówek, pozwalającymi Czytelnikom łatwo się zorientować, jaką dokładnie perspektywą prezentuje dana pocztówka. Na końcu książki (tradycyjnie) umieszczono wykaz pocztówek z opisem wydawcy i datacją, a także bibliografię. W tym miejscu uwaga przede wszystkim do bibliografii nowoporckiej - jest ona zaskakująca skromna (gdzie prasa, gdzie przewodniki z epoki, dające mnóstwo informacji!), a ponadto - sporządzona została niestety niepoprawnie, bez pełnych zapisów bibliograficznych, z błędami i z pomieszaniem źródeł praz opracowań, wrzuconych do "jednego worka". Co do bibliiografii westerplackiej mam tylko jedno zastrzeżenie - trochę zaskoczył brak uwzględnienia jakiekolwiek pracy dr. Janusza Dargacza, który na swoim koncie ma fundamentalne opracowania poświęcone gdańskim kąpieliskom.

W 208 stronach publikacji zaprezentowano łącznie 95 dawnych pocztówek - 60 z Nowego Portu, 34 z Westerplatte i 1 z... Młynisk. Ujęcie zresztą tej ostatniej to ciekawy zabieg. Rzecz jasna, nie mieści się ona w przyjętej przez autorów (i zasygnalizowanej wyraźnie w tytule) cezurze geograficznej, ale rozumiem doskonale, dlaczego została uwzględniona. Jest po prostu zbyt ciekawa, by ją pominąć. Jako taka nie miała szansy zostać ujęta w innym, podobnym wydawnictwie w przyszłości - Młyniska jako dawna dzielnica najzwyczajniej w świecie nie była często portretowana na pocztówkach. Autorzy zgrabnie wybrnęli z tej sytuacji, oznaczając widokówkę z Młynisk wymownie numerem "0" i wskazując, że Młyniska znajdowały się wszak po drodze do Nowego Portu...

Wszystkie pocztówki pochodzą ze zbiorów Krzysztofa Gryndera (jednego z wydawców) oraz Henryka Jursza (jednego z autorów). 

Tym, co wyróżnia już na pierwszy rzut oka omawianą publikację, to poświęcenie publikacji dwóm rejonom (dzielnicom) Gdańska sprzed 1945 r.: zarówno Nowemu Portowi, jak i Westerplatte. Zabieg taki jest jak najbardziej właściwy, zważywszy, że były to dwa tereny silnie ze sobą funkcjonalnie związane. Osobiście jest dla mnie jednak niezrozumiałe, dlaczego z tych samych powodów nie zdecydowano się na uwzględnieni choćby i kilku pocztówek z Wisłoujścia. Jak przyznaje we Wstępie zresztą jeden z autorów Marcin Tymiński "Nowy Port i Westerplatte z twierdzą Wisłoujście to tak naprawdę jeden »organizm«" (s. 8).

Numeracja pocztówek jest podwójna - osobna dla Nowego Portu, osobna dla Westerplatte. Zaprezentowana została, podobnie, jak w przypadku wcześniejszych albumów, w postaci stylizowanych stempli z wpisanymi numerami, w tym i uzupełnionymi o litery alfabetu, jeśli co najmniej dwa ujęcia dotyczą tego samego obiektu lub miejsca.

Ciekawym (i dobrym) posunięciem było także umieszczenie w książce skróconych opisów w jęz. angielskim. 

Drugą kwestią wyróżniającą omawiany album na tle pozostałych, do tej pory wydanych w podobnej formie, jest fakt, że "Nowy Port i Westerplatte na dawnej pocztówce" ma aż czterech autorów. Są nimi: Henryk Jursz (Westerplatte), Aleksander Masłowski, Marcin Stąporek oraz Marcin Tymiński (Nowy Port). Konsekwencją powyższego są niestety różnice w opisach, jakie można niekiedy zauważyć. W większości są one rozbudowane (zajmują co najmniej 1/3 lub więcej strony) i rzetelne. Niestety, w kilku wypadkach (s. 47, 49, 79, 129, w istocie też i s. 97). to dosłownie jedno lub dwa zdania, co pozostawia u Czytelnika spory niedosyt i mocno wyróżnia się na tle pozostałych tekstów. 

Podczas lektury wyłapałem niektóre błędy czy niejasności. Zdarzają się one zawsze, to jasne. Wynikają one czasem z pośpiechu, niechlujności, czasem z brakiem znajomości literatury przedmiotu lub dokładnej korekty językowej. 
Wymieniam tutaj tylko wybrane z nich, które osobiście rzuciły się w oczy:

- s. 4 > błąd w zapisie nazwiska konsultanta (jest "Wojciech Samul" zamiast "Wojciech Samól")
- s. 4 > brak uwzględnienia jednego z autorów (Henryka Jursza) w copyrights...
- s. 6 > prosta literówka w "Nuefahrwasser" (oczywiście, powinno być "Neufahrwasser")
- s. 7 > autor Wstępu pisze w liczbie mnogiej ("staraliśmy się" itd.), podpisany jest jednak tylko jeden autor
- s. 8 > kolokwializm, rzucający się jednak mocno w oczy Czytelnikowi: "(...) album jest próbą ogarnięcia [podkreślenie - JDan] pamięci po poprzednikach tworzących dzieje i klimat dzielnicy"
- s. 21 > tzw. Dom Towarzystwa (w literaturze przedmiotu, jak i źródłach z epoki opisywany najczęściej jako Dom Ludowy) był jednym z najważniejszych punktów oparcia miejscowej Polonii w okresie międzywojennym. Uważna lektura zachowanych materiałów pozwoliłaby autorowi dookreślić, że kamienica została zakupiona, i to jako pierwsza, bo już w sierpniu 1919 r., przez podstawione osoby lub spółki na polecenie placówki kierowanej przez Mieczysława Jałowieckiego. Zabrakło także informacji o obecności polskiej w tym lokalu: funkcjonowania znanej restauracji, licznych występach dzielnicowego towarzystwa śpiewaczego Polaków, w późniejszym okresie świetlicy filii Związku Polaków w Nowym Porcie...
- s. 23 i s. 45 > w przypadku kościołów protestanckich nie najszczęśliwszym sformułowaniem jest ["[ich] wyświęcanie", raczej - oddanie do użytku, udostępnienie wiernych; inna sprawa, że to dość częste w literaturze... 
- s. 43 > dobrze byłoby rozszerzyć skrót Schupo, bo jednak nie dla wszystkich Czytelników może on być zrozumiały
- s. 91 > nieprecyzyjnym określeniem jest, że " [Domem Marynarza] opiekował się Tadeusz Ziółkowski, komandor pilotów portowych". On tylko sprawował patronat nad placówką, opiekował się (prowadził) kto inny - Jan Graczyk
- s. 109 >  tłumaczenie Regiment  jako batalion - to oczywiście pułk, względnie (choć osobiście uważam to za wersję przestarzałą) regiment
- s. 109 > koszary w Nowym Porcie powstały w latach 1880-1882, nie w latach 1883-1885
- s. 109 >  zapis nazw jednostek pruskiej armii: powinny one brzmieć (co wynika z uwarunkować historycznych) - 17 Pułk Artylerii Ciężkiej (2 Zachodniopruski), a nie "Drugi Regiment Zachodniopruskiej Artylerii Pieszej nr 17" oraz 2 Pułk Artylerii Ciężkiej (później: 1 Pomorski,) zamiast "Pomorski Regiment Artylerii Pieszej nr 2"; co ciekawe, już w kolejnym opisie (s. 111) autor zapisał poprawniej sam rodzaj jednostki ("Pułku Artylerii Ciężkiej", a nie "Pieszej")
- s. 111 > nieprawdą jest, że jednostki pruskie opuściły koszary już w 1918 r. 

To detale, które zwrócą uwagę  badaczy i naukowców, a pozostaną zapewne niezauważone przez szerszy krąg odbiorców. 
 
Ponadto mam trzy jeszcze uwagi.

Po pierwsze - zabrakło mi wykazu niemieckich i polskich nazw ulic, które są wymienione na kartach publikacji. Szkoda, że z niego zrezygnowano (poprzednie albumy posiadały takie elementy).

Po drugie - nie rozumiem, dlaczego zrezygnowano z pewnej (wydawałoby się, że sprawdzonej) konwencji przedstawiania opisów w zunifikowanej postaci - wpierw krótkiego podpisu, co przedstawia ilustracja (z datacją, często wszak odmienną od momentu produkcji pocztówki czy jej wysłania, jeśli była z obiegu), a następnie rozszerzonego już opisu. 

Po trzecie - to uwaga o najbardziej subiektywnym charakterze. Opisy często skupiły się na zmianie właścicieli / na mieszkańcach prezentowanych obiektów, brakowało mi albo "pójścia ich tropem", by rozwinąć opowieść (nie zawsze jest to możliwe, zdaję sobie z tego doskonale sprawę jako współautor dwóch podobnych albumów). Z drugiej strony było co najmniej kilka pocztówek, których zasób prezentowanych obiektów czy miejsc aż prosił się, by potraktować je jako pretekst do przedstawienia historii szerzej o pewnych zjawiskach, tradycjach, problemach dzielnicy - i w kilku przypadkach zawiodłem się, że takiej próby nie podjęto (vide wymienione już przeze mnie bardzo krótkie opisy - s. 47, 49, 79, 97, 129).

Warto jednak podkreślić: album czyta się przyjemnie, autorzy dość zręcznie prowadzą Czytelnika przez historię Nowego Portu i Westerplatte, prezentując kolejne, w wielu wypadkach unikatowe, pocztówki. To oczywiście niezaprzeczalnie największa zaleta omawianego albumu (jak we wszystkich poprzednich!). Nie mam więc wątpliwości, że "Nowy Port i Westerplatte na dawnej pocztówce" będzie nie tylko jedną z podstawowych lektur dla miłośników i/lub mieszkańców nie tylko tych dwóch części Gdańska, ale będzie stanowił ciekawą pozycję dla pasjonatów dziejów całego miasta. 

PLUSY:
- kontynuacja najważniejszych założeń cyklu albumów prezentujących dawne pocztówki w powiększeniu i z rozbudowanymi opisami
- przedstawienie w przystępny sposób historii Nowego Portu i Westerplatte na blisko 100 historycznych pocztówek, w tym wielu unikatowych
- tłumaczenia podpisów na jęz. angielski

MINUSY:
- brak Wisłoujścia (lub przynajmniej wytłumaczenia decyzji o nieuwzględnieniu tej części Gdańska)
- rezygnacja z dwuczęściowych opisów pocztówek: wpierw podstawowego podpisu, co widać na pocztówce z datacją, następnie rozwiniętego opisu 
- brak wykazu nazw niemieckich i polskich ulic wymienionych w tekście
- niedociągnięcia/błędy w bibliografii i co najmniej kilkunastu opisach




album Nowy Port i Westerplatte