• ostatnia aktualizacja: 28-08-2018
Sezon letni, podobnie jak okres bożonarodzeniowy i noworoczny, nie sprzyjają organizacji imprez naukowych, w tym i historycznych. Wykład, konferencja czy wernisaż wystawy w tych okresach jest z góry skazany na frekwencyjną porażkę - brakuje nie tylko młodzieży szkolnej czy studentów, ale i niejednokrotnie i samych historyków, którzy jeśli nie odpoczywają, to np. wykorzystują urlopy na realizację kwerend archiwalnych... 

Dziś jednak (tj. 15 lipca) wbrew tym niesprzyjającym okolicznościom miał miejsce wernisaż wystawy pt. Z wewnątrz na zewnątrz. Pogromy listopadowe 1938 roku w raportach dyplomatów z Niemiec. Uroczystego otwarcia o godz. 14.00 we wnętrzach Domu Uphagena dokonał Pan Adam Koperkiewicz (dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, którego oddziałem jest Dom Uphagena) oraz Pani Cornelia Pieper, Konsul Generalny RFN w Gdańsku. W wydarzeniu wzięło - co nieco zaskakuje - stosunkowo dużo osób, bo naliczyłem mniej więcej z 40 osób. W tym miejscu należy wspomnieć obowiązkowo o dr Ewie Szymańskiej, kierowniczce Oddziału MHMG Dom Uphagena, dzięki której uprzejmości i otwartości wystawa znalazła godne miejsce do prezentacji.

Wystawa prezentowana będzie w Domu Uphagena do 22 września w godzinach otwarcia placówki. Wcześniej ekspozycja gościła we Wrocławiu i Łodzi, w następnej kolejności ma być prezentowana m. in. w Krakowie i Warszawie. Pierwotna wersja (tj. niemiecka) została uroczyście zaprezentowana w Berlinie 11 listopada 2013 r. Jest dziełem z jednej strony Fundacji Nowa Synagoga w Berlinie - Centrum Judaicum, z drugiej zaś niemieckiego MSZ. I to właśnie ówczesna sekretarz stanu w ministerstwie dokonała otwarcia tej wystawy w 75. rocznice pogromów. Była to... Pani Cornelia Pieper właśnie :). 

Tytuł wystawy chyba nie pozostawia niedomówień. Ekspozycja prezentuje raporty dyplomatów ponad 20 państw, które posiadały w Niemczech swoje przedstawicielstwa dyplomatyczne, z wydarzeń, które do historii przeszły jako tzw. Noc Kryształowa czy Pogrom(y) Listopadowy(/-e). Były to "spontaniczne" pogromy, jakie wybuchły w nocy z 9 na 10 listopada 1938 r. na wieść o zamachu na niemieckiego dyplomatę w Paryżu Ernsta von Ratha. Zamachowcem okazał się młody Żyd polskiego pochodzenia, Herschel Grynszpan, który dokonał tego czynu w akcie desperacji za prześladowania (m. in. wysiedlenia), jakie dotknęły ludność żydowską w Niemczech (w tym i jego rodziców tam mieszkających). Warto podkreślić, że w wielu miejscach Niemiec akty wandalizmu i agresji wobec Żydów nie ograniczyły się do jednej nocy czy dwóch dni, ale trwały dłużej.

Na panelach prezentowane są przede wszystkim fragmenty raportów. To jest pewien minus, bowiem wystawa przez to traci na atrakcyjności, kiedy główną na nich rolę odgrywa tekst, a nie obraz. Wprawdzie panele prezentują też zazwyczaj po kilka zdjęć z miejsc, gdzie doszło do pogromów (podpalone synagogi, zdemolowane wnętrza, wybite witryny), ale po prawdzie rzadko (lub wcale) korespondują one bezpośrednio z treścią prezentowanych dokumentów. Pośrednio jednak wystawa ma inny, duży walor - każda z plansz zawiera skrótowy opis relacji bilateralnych między danym państwem a Niemcami w okresie międzywojennym, a także zdjęcie i biogram  dyplomaty, który w listopadzie 1938 r. reprezentował dany kraj i tym samym był autorem prezentowanych raportów. Tym samym zwiedzający dostaje skondensowany wykład z historii stosunków międzynarodowych między Berlinem a częścią ówczesnego świata. Obok paneli poświęconych raportom dyplomatów Wielkiej Brytanii, Szwecji, Francji, USA, Polski czy Czechosłowacji, mamy też np. dokumenty wytworzone przez przedstawicieli Watykanu, Brazylii, Republiki Irlandzkiej czy Brazylii. 

Reasumując: wystawa zainteresuje w pierwszej kolejności zapewne badaczy, historyków i pasjonatów historii, przede wszystkim tej najnowszej. Na wystawie nie odnajdziemy żadnych rewolucyjnych czy sensacyjnych materiałów, ale też i nie taki cel jest tej wystawy. Niemniej jednak polecam jej zwiedzenie chociażby z tego faktu, że można przekonać się (raz jeszcze), jak ówczesny tzw. wolny świat reagował (lub też nie...) na kolejne, bezkarne poczynania niemieckich narodowych socjalistów i tragedię ludności żydowskiej. 

Na koniec jeszcze jedna refleksja - wystawa zwróciła uwagę, że można byłoby pokusić się o podobny projekt (tj. zebranie relacji zagranicznych dyplomatów) względem września 1939 r. w Gdańsku. Wszak jeszcze w czerwcu 1939 r. w Wolnym Mieście funkcjonowało aż 31 konsulatów (w tym 9 generalnych). Wprawdzie cztery z nich (Wlk. Brytanii, Francji, Rumunii i Kanady) zostały zawieszone lub zlikwidowane jeszcze latem, kolejne pięć do końca 1939 r. (Argentyny, Finlandii, Norwegii, Brazylii i Estonii), a następne dwa do końca marca 1940 r. (USA i Santo Domingo), to jednak wszystko wskazuje, że ich przedstawiciele zdążyli sporządzić raporty dotyczące wybuchu wojny i rozwoju wydarzeń we wrześniu 1939 r. Do tego dochodzi spora liczba tych przedstawicielstw, które funkcjonowały nieprzerwanie w kolejnych latach.

fragment panelu tytułowego

Subskrybuj newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać wiadomości e-mail o najnowszych artykułach zamów substytucję newslettera.